czwartek, 21 listopada 2019

Science bitches!

Dzisiaj duchowo i religijnie.

Wiarę straciłem już lata temu. Do kościoła chodzę wyłącznie na śluby i pogrzeby, ale jak klecha zaczyna swoją mantrę ja się zamykam i izoluję. Nie wierzę. Nie wierzę w tę instytucję. Wierzę w dobrych ludzi. Nie muszą być kaznodziejami. Wierzę w naukę.

Historia ludzkości. Historia tej planety to od dawna moje hobby. Zaczęło się niewinnie od serii Ancien Aliens na kanale History. OK. Sporo teorii naciąganych. Zasadniczo jestem realistą i zawsze dzielę na pół, ale niektóre odcinki poważnie mnie zainteresowały. Ale ostatnio po obejrzeniu serii dokumentalnej na Netflixie - "Unnatural Selection" nieco mnie zmroziło. Po pierwsze to co usłyszałem, że zasadniczo ludzkość wkroczyła już na takie nieznane tereny, że całkiem możliwe, że ja, Jednonożec kiedyś tam w przyszłości będę mógł sobie z powrotem wyhodować nogę. 

I tutaj wrócę do tematu przewodniego, którym jest religia. Im dłużej świat obserwuję i im więcej wiadomości przyswajam, tym bardziej widzę i chyba ślepy tylko tego nie widzi, że zasadniczo WSZYSTKIE religie są takie same. Ne ważne kiedy i gdzie powstały. Są niemal identyczne. Jesteśmy My i on Bóg... Bogowie. I oprócz tego lista różnych dziwnych rzeczy, które nam wolno, a których nie wolno. Z tym, że ta druga lista została stworzona przez nas... tak przez nas... ludzi. Chociażby dogmaty. Mało ludzi (tutaj mówię np. o katolikach) zdaje sobie z tego sprawę, że Marysia tak na prawdę zaszła w ciąże z Duchem Świętym dopiero w połowie XIX wieku. Tak. Religia, która ma ponad 2000 lat, ale duch czekał do tej pory, aż jakiś papieżyna oświadczy, że "tak było". A na świecie w tym czasie wiele się działo. I działo się więcej przed sławetnym rokiem 0. Piramidy... nawet przy obecnej technologii... podobno zostały wybudowane w 20 lat. Tak twierdzą mainstreamowi egiptolodzy :P Co zmuszałoby ówczesnych workerów do stawiania każdego kilkunasto tonowego bloku co kilka sekund. I nadal nie jest to wyjaśnione jakim cudem bloki były tak dopasowane, że pomiędzy nie nie można wcisnąć nawet kartki papieru. Ślady wojny nuklearnej w starożytnych hinduskich przekazach i opis wiman. Tajemnicza cywilizacja Perska, czyli Anunaki, których ślady odkrywamy w wielu przekazach i religiach. Nie neguję tego, że istniał Jezus, Mohamet i inni im podobni. Zapewne istnieli. Ale nie byli synami Bogów. Byli synami... no właśnie Majora Toma? Bardziej ku temu bym się skłaniał. 
Tym samym - reasumując. Ja poczekam, aż pewnego dnia dostanę telefon z jakiejś kliniki/szpitala - whatever z pytaniem - Panie Niedzielski, czy chce Pan wziąć udział w eksperymencie. Być może odrośnie Panu noga. Wezmę. Bez dwóch zdań. I na pewno nie zabiorę ze sobą różańca (którego nie mam), bo nie wierzę w cuda. Science bitches!!!  

niedziela, 10 listopada 2019

Joker?? Ale moment? W Piotrusia graliśmy!

Ech...

Od czego by tu zacząć. No dobra. Nie byłem w kinie. Trochę obecnie jest to dla mnie utrudnione. Obejrzałem dzisiaj na komputerze. A zasadniczo na monitorze nawet. No co? Wyszła porządna wersja, przy której już nie muszę gubić gałek ocznych. HCHDRip. Wiecie jak to działa? Zanim wyjdzie wersja Blue Ray... to sobie taki Azjata wynajmuje pokój w dosyć dobrym hotelu... no tam u nich w hotelu. I co ciekawe - oni mają tam nowości filmowe zdecydowanie wcześniej niż my w Europie. Gostek wynajmuje pokój i wybiera sobie z oferty filmowej coś, co u nas w Europie będzie dostępne czasami nawet i pół roku później.  Z tym, że on przychodzi przygotowany. Ma odpowiedni sprzęt, dzięki któremu parę chwil później takie nagranie pojawia się w sieci.  Koreańczycy... no co by tu nie mówić... jesteśmy przy nich zacofani o przynajmniej stulecie. Jak nie więcej... Znam angielski biegle... napisy do tej nowej wersji nie pasowały. OK. Po dwóch godzinach walki już z pasowały. Poszły w eter. Od godziny 5 rano, kiedy je wrzuciłem, pobrano je już ponad 10.000 razy...
Takie wersje mają "zaszyte" napisy koreańskie. Ale z czasem można się do tego przyzwyczaić. 

Byłem wyjątkowo zainteresowany o co tutaj chodzi. Joker. No dobra. Film o klaunie jakimś.
Z jakiegoś uniwersum związanym z jakimś Batmanem. Czy innym badziewiem tego typu. Wierzcie mi, na co dzień nie jestem jakimiś wielkim fanem tego typu produkcji. Jak również nie ufam i nie wierzę w rankingi internetowe. Zaczęło się od tego, że nie mogę spać... to znaczy chciałbym... ale męczę się ostatnio. Kładę się zasadniczo z pierwszymi promieniami słońca. Co ja pier... kładę się jak widzę, że na jebanym Fejsbuku już wszyscy śpią. Wiem - to jest chore.. no to myślę sobie... odpalę sobie film. Znam angielski bardzo dobrze. Ale wolę oglądać filmy/seriale z ichnimi napisami, bo szacuję, że tak ze 20% bym stracił. Z napisami? Jest 100% zrozumienia.


No dobra. Ale ja nie o tym.


Świat zwariował ostatnio i powstają takie crossovery, że mnie już nic nie dziwi. Co dalej? South Park ze Star Wars? Czterej pancerni z Reksiem? Niektórzy po najnowszym Jokerze oczekiwali jakiejś konwencji w starym stylu, ale no błagam - jak można ten film porównywać w ogóle do wcześniejszych produkcji? To jest doskonałe studium jak powstaje czarny charakter. Odrzucony. Znieważany. Będący pariasem. Według mnie scena w autobusie z małą, czarną dziewczynką i z kartką/wizytówką, którą finalnie Joker przedstawia jej matce... jest fenomenalna.... film jest wybitny... i najwyraźniej nie zgadza się z tym... czekajcie... przeliczam... jakieś 2.8% widzów, który go obejrzało... nie podążam zwyczajowo za stadem, ale w tym przypadku muszę się zgodzić ze stadem. Jestem pod głębokim wrażeniem tego filmu i dawno nie widziałem tak dobrej produkcji Hamerykańskiej. A wierzcie mi, nie przepadam za ichnimi obecnymi produkcjami. Amerykańskimi...

Joker.

Film jest wybitny. 

niedziela, 3 listopada 2019

Test Pilota Pirxa.

Czasami życie pisze najpiękniejsze historie. O to jedna z nich. Historia Janusza Wąsacza - taksówkarza w jednej z warszawskich korporacji.

Janusz zaparkował na wysepce przy placu Hallera. Przed chwilą przywiózł tutaj podchmieloną parkę. Babeczka niczego sobie. Starsza. Ale bufet na miejscu. Zebrał hajs i czekał spokojnie na kolejne zgłoszenie. Przyczesał sumiaste wąsy i poprawił zaczeskę. Zmianę zaczął o 22:00. Teraz była już druga w nocy i niewiele się działo. Wziął komórkę i zaczął grzebać w ogłoszeniach. Szybko jedno z nich przykuło jego uwagę. Nie wiele myśląc zadzwonił pod podany w zgłoszeniu numer. W słuchawce odezwał się zaspany głos jakiegoś faceta:


- Halo??
- Halo. Ja z OLX. W sprawie pilota. Tego do Samsunga... 
- Pilota? Jakiego pilota?? Zaraz... zaraz... która jest godzina??
- Po drugiej. Ale pan niedawno umieścił to ogłoszenie, to myślałem, że Pan nie śpi. To zadzwoniłem, bo jestem na Pradze. Taksówką jeżdżę. To ja bym do pana podjechał i by pan mi może zniósł tego pilota i byśmy załatwili?
- Moment... pilota... panie, ja nic panu nie zniosę. Ujebało mi nogę i jestem inwalidą. Panie kurfa jest druga w nocy! SPAŁEM! Nie może pan jutro zadzwonić o normalnej porze? Jeździ pan z tym telewizorem i teraz panu jest pilot potrzebny, czy co???
- A no dobrze... to ja rano zadzwonię.


Janusz się rozłączył i pomyślał: - Nerwowy jakiś ten gość. O co mu chodzi?

Na wszelki wypadek po tej rozmowie wyłączyłem telefon. Podejrzewam, że zadzwoniłby do mnie o 7 rano jak by kończył zmianę. Gdzie się tacy rodzą???  

wtorek, 29 października 2019

I DON'T WANT TO LIVE ON THIS PLANET ANYMORE!

A dzisiaj z innej beczki. Zostawmy temat kuternogów, fantomów i tuningu wózków inwalidzkich. 😋

Jakiś czas temu dodałem do obserwowanych przeze mnie osób w świecie Twittera samego POTUS-a.

Obserwuję jego wpisy już od dosyć dawna i mam pewne obawy, że ta planeta zmierza całkowicie w kierunku tego, co można było obejrzeć w komedii "Idiocracy" z 2006 roku. 

Prezydent zasadniczo największego mocarstwa na świecie, zachowuje się w internecie jak gimbus, który odkrył nagle jak działa CheatEngine i myśli, że da się tę apkę wykorzystać w każdej grze. 

Spierający się ze swoimi oponentami online, przy zachowaniu wszelkich zasad totalnej "gównoburzy", używający słów, których znaczenia sam nie rozumie, przekręcający obcobrzmiące dla niego nazwiska na zasadzie skojarzonek z nazwami potraw, które kiedyś spożywał?

Początkowo podejrzewałem, że za jego twittami stoi jakiś inny majordomus pokroju Setha z House Of Cards (swoją drogą tak zjebać ostatni sezon przez durne #meeto?), i to właśnie on, kreuje jego wizerunek. 

Ale wszystko wskazuje na to, że po dniu pełnym atrakcji POTU-s faktycznie sam zasiada do klawiatury i daje upust swoim nieoczekiwanym reakcjom, nad którymi w Białym Domu już nikt nie panuje.

Naszego Adriana widzę podobnie, ale to jest mniejsza skala, i nie ta liga. Nasz wspaniały polski pisarz SF Stanisław Lem nie mylił się, mówiąc "zanim nie poznałem Internetu - nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów". No są, istnieją. Niektórzy nawet są prezydentami światowych mocarstw. Jak widać.

Chciałbym jednak od razu podkreślić, że ich oponenci wcale nie są lepsi. Nie jest tak, jak twierdzi Prezes, że białe jest białe i vice versa. Sęk w tym, że odcienie szarości obecnie można obejrzeć wyłącznie na filmach i to w dodatku tragicznych ekranizacjach, równie tragicznych powieści, którymi podniecają się zdesperowane seksualnie kobiety, które po skończeniu studiów nie mogą jednak znaleźć pracy w zawodzie (przepraszam Was Panie, ale same sobie wybrałyście taki, a nie inny kierunek). 

Cieszę się, że ja jednak mimo pewnych niedogodności jakie mnie ostatnio spotkały nadal "słyszę w kolorach i widzę dźwięki".  😋 I nadal potrafię sprostać zadaniom takim, jak wczorajsze - czyli poszlachtowanie z wprawą Dr. Lectera, tej małej 15 kilogramowej rudej (już lekko zzieleniałej) suki, która przez prawie dwa tygodnie leżała u mnie w kuchni... Świadków nie było. O tym wiemy tylko ja i moja kamera HD. Jej resztki poleciały do śmietnika (i to jest ta chwila, w której powinniście się zacząć bać....)
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Jej wnętrzności suszą się u mnie na parapecie i od rana spokojnie je stopniowo spożywam...

Misiek.




środa, 23 października 2019

Bezsenność w Seatlle - na Pradze.

Zawsze lepiej czułem się po zmroku (bo my wampiry). Ogólnie lubię światło, ale wolę mrok. Muzyka brzmi wtedy zdecydowanie lepiej. Ciało nagiej kobiety, do której za chwilę się dobierzesz również wygląda lepiej (sorry Drogie Panie). Oczu mrużyć nie trzeba przed słońcem. Jeden ze zmysłów - czyli dotyk, funkcjonuje wtedy też lepiej. Póki zasuwałem w Corpo i poza Corpo, jak normalny biały człowiek - było ciężko.
Znacie zapewne ten stan? "Jak za chwilę się nie położę, to jutro będę umierał w fabryce". Każde z Was zapewne przeżywało takie sytuacje, zwłaszcza po nieoczekiwanych imprezach, które pojawiły się na przykład w środku tygodnia. Moja stara ekipa Polcardowska zapewne to potwierdzi.
Wraz z utratą kończyny zasadniczo to się bardzo zmieniło. I zasadniczo na plus. Uwolniłem się od tego. Zdecydowanie. Śpię kiedy chcę. Wstaję kiedy chcę. Kurde - że ja na to wcześniej nie wpadłem, żeby ujebać sobie po prostu nogę. Tym samym - wierzcie mi percepcja zmienia się w raz ze stanem fizycznym.

No dobra. Ale ja nie o tym. Dzisiaj (jakie dzisiaj - to już wczoraj było) obudził mnie dzwonek domofonu. Moja opiekunka ma kod do domofonu, żebym się nie musiał wysilać podnosząc rękę i zdejmować słuchawkę domofonu, żeby ją wpuścić (zasadniczo sięgam, ale po co mam nadwyrężać mięśnie jakieś tam). Południe już było. Nawet trochę po. A ja po kolejnej serii seriali zasnąłem dopiero gdzieś o 6 rano. Zrywam się... wskakuję na bolid... otwieram jej drzwi... i nadal będąc jeszcze na planecie snu mówię: - Prawe koło trzeba napompować... bo mnie znosi...   

poniedziałek, 21 października 2019

Urodzony 4 lipca.

Byłem rano na komisji lekarskiej. Wojskowej. Wjeżdżam do poczekalni z opiekunką. Na korytarzu sporo oczekujących. Oczywiście mła miś wjechał poza kolejnością. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, w jakim stylu. No ja na wózku. Broda. Na głowie bandana. Kikut w nogawce podwiniętych spodni. Ogólnie musiałem zrobić na chłopakach wrażenie weterana z Afganu, który wjebał się na minę.
Nie wyprowadzałem ich z tego błędu...  Czułem rispect w ich spojrzeniach...

Anyway mam orzeczenie - "niezdolny do walki wręcz z czołgami".
.